środa, 11 lutego 2015

01.~Co za niezwykłe spotkanie~


Gdy znalazłyśmy się już przed budynkiem Hogwartu, teleportowałyśmy się do Hogsmeade, gdzie znajdował się klub dla czarodziei. Mogłyśmy pójść pieszo, ale że byłyśmy w szpilkach i była już końcówka sierpnia postanowiłyśmy się teleportować. Ginny namówiła mnie na tą imprezę wymówką "no wiesz Hermiono za dwa dni zaczynamy szkołę, no zgódź się, błagam" po długich przekonywaniach uległam. Ehh... nadal nie wiem czy to dobry pomysł.

Młoda Wesley uważnie przyglądała się Hermionie.  Wyglądała jak sam zamyślony Merlin z taka miną. A gdyby tak...
-Miona?
-Hmm?- nie zwracała na mnie uwagi.
-Prawda, że uwielbiasz profesor Trelawney?- uważnie przyglądałam się Herm czekając na jej reakcje.
-Mhmm.- nadal mnie nie słucha, to zobaczymy co odpowie na to.
-A co byś powiedziała  gdybym codziennie rano budziła cię wiadrem z lodowatą wodą. Zgadzasz się?- już ledwo powstrzymywałam śmiech.
-Mhm.- nadal jest w swoim świecie. Co by tu... Mam.
-Prawda, że od początku szkoły kochasz się w pewnym Ślizgonie?
-Mhm. Zaraz CO?- mało co nie wywróciła się o kamień leżący na drodze.
W tym momencie już nie wytrzymałam i wybuchłam głośnym śmiechem.
-Co cie tak śmieszy?- jej twarz przybrała kolor purpurowy, jednak kącik jej ust lekko drgnął.
-Tak to jest gdy się mnie nie słucha.- gdy już się w miarę uspokoiłam, udałam obrażoną.
-Przepraszam cię WIEWIÓRKO wybaczysz mi?- zatrzepotała uroczo rzęsami. Specjalnie zaakcentowała moje przezwisko bo wie, że go nienawidzę.
-Tylko nie Wiewióro!!- gniewnie zmarszczyłam brwi i pobiegłam do przyjaciółki by ją przytulić.
-Chodźmy już na tą przeklętą dyskotekę.- Miona złapała mnie pod ramię i ruszyłyśmy razem do wejścia.
**********
Pewna ciemnowłosa dziewczyna przechadzała się po szkolnych błoniach podziwiając księżyc, który pojawił się już na niebie. Niedawno przyjechała i jeszcze nie zdążyła się rozpakować. Mało ją to jednak interesowało, gdyż jej przebiegły umysł zakrzątał pewien wysoki blondyn o stalowych tęczówkach tak dobrze pasujących do jej zielonych.
-"W tym roku go zdobędę."- z tą myślą udała się w stronę zamku, a na jej twarzy widniał iście ślizgoński uśmieszek.
**********
Sławny Harry Potter przechadzał się po zamku. Gdy przechodził niedaleko jednego z opuszczonych korytarzy usłyszał dwa damskie głosy, które z skądś znał...
-No przecież mówię, idiotko.- czekaj, czekaj czyżby to była...
-Przepraszam Pansy, to nie jest mój dzień.- schował się za posągiem i zaczął przysłuchiwać się ich rozmowie.
-Eh... już dobrze Dafne. A jak tam u ciebie i Matsa?- kto to jest ten Mats. Chyba w Sliterinie był jakiś Mats.
-Daj spokój Pansy. Ktoś taki jak on nigdy nie zwróci na mnie uwagi. Koniec o mnie a jak tam u ciebie? Wiem, że dawno zapomniałaś o Malfoy'u, masz już jakiś nowy obiekt westchnień?- po tych słowach przysunąłem się jeszcze bliżej by lepiej słyszeć, ale nie zauważyłem lekko wystającej płytki w podłodze i wyłożyłem się jak długi, tym samym zdradzając swoją obecność.
-Harry?- Pansy nie kryła swojego zdumienia widząc tu Złotego Chłopca.
-Podsłuchiwałeś nas?- krzyknęłam z wyrzutem. Jak on śmiał?
-To nie tak jak myślisz... ja tylko...
-Daruj sobie, choć Daf.- ruszyłam razem z blondynką do lochów. Kontem oka widziałam jak zarumieniony Wybraniec podnosi się z podłogi i odchodzi w swoją stronę.
-Wracając do naszej rozmowy, to nie Dafne,, na razie nie spodobał mi się żaden chłopak.- uśmiechnęłam się do przyjaciółki, po czym zniknęłyśmy za kamienną ścianą.
**********
-Ale picówa.- spojrzałem na ciemnoskórego, który nazywał się moim "przyjacielem".
-Nie wkurzaj mnie Diable. Sam chciałeś iść na pieszo.- powoli zaczynał wyprowadzać mnie z równowagi.- po co się aportować. Jest tak ładnie.- zacząłem go przedrzeźniać.
-Nie podoba ci się Smoczku? Wiesz my dwoje, romantyczna przechadzka w blasku księżyca.- poruszył znacząco brwiami.
-Nie no trzymajcie mnie, tego już za wiele. Nara Zabini.- odsunąłem się od przyjaciela i z cichym pyknięciem aportowałem się do Hogsmeade.
**********
Gdy tylko weszłyśmy do klubu zaczęłyśmy rozglądać się za wolnym stolikiem. Gdy go dostrzegłyśmy zaczęłyśmy się przeciskać w tamtym kierunku. Nie dane nam było jednak dotrzeć do niego, gdyż obok nas pojawił się Blaise Zabini.
-Cześć Hermiona porywam Rudą.- spojrzałam na Ginny, ta uśmiechnęła się słabo i zniknęła z ciemnoskórym w tłumie. No nic poczekam na nią przy stoliku. Oj będzie musiałam się wytłumaczyć. Lecz mi również nie było dane dotrzeć do stolika, bo poczułam jak ktoś łapie moje ręce i ciągnie na parkiet. Gdy tylko zobaczyłam, kto jest owym ktosiem stanęłam jak wryta.
-Witaj Hermiono, cóż za miłe spotkanie...- nie mogłam oderwać od niego oczu.
-Mhm...
**********
-Czy Malfo'yowie nie mają poczucia humoru?- szybko zniknąłem w ciemnościach, idąc w ślady przyjaciela.

______________________________


Witajcie przepraszam, że mnie tak długo nie było, ale sami wiecie brak weny i czasu. Wyjechała na ferie i dopiero niedawno wróciłam. Dlatego postanowiła wykorzystać czas wolny i coś sklecić. Mam nadzieję, że się wam podoba. Zapraszam gorąco do komentowania.
Julia 







wtorek, 10 lutego 2015

Informacja

Przepraszam, że tak długo czekacie na Rozdział 1, ale zabrakło mi czasu i weny. Pracuje nadal nad nim, ale postaram dodać go w tym tygodniu. Licze na więcej komentarzy. Do zobaczenia niedługo.

Julia Kwiatonators 

środa, 14 stycznia 2015

Prolog


-Ginny! Jak ja w tym wyglądam. Wyglądam jak zwykła ulicznica. Czemu dałam się w to wkręcić...- popatrzyłam na moją przyjaciółkę z wyrzutem.
-Nie marudź. Jedna mała impreza ci nie zaszkodzi. Od czasu do czasu trzeba się rozerwać, a nie cały czas ślęczeć nad książkami.- mówiła ruda ostentacyjnie poprawiając swój biust.
-Może poznasz kogoś ciekawego...- spiorunowałam ją wzrokiem.
-Chyba nie zamierzasz zostać starą panną!- odpowiedziała widząc mój baczny wzrok.
-A teraz przeżyj się w lustrze i powiedz co widzisz- uśmiechnęła się popychając mnie w stronę lustra.
-Och! Ginny, to naprawdę ja? Ta kobieta w lustrze ma długie seksowne nogi, gładką cerę, sporawy biust i nie ma burzy loków na głowie.- nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam.
-Głuptasie jasne, że to ty, widzisz jaka jesteś piękna. Powinnaś przestać ukrywać swoją świetną figurę pod tymi rozciągniętymi swetrami.- ruda powiedziała z dumą i podziwem jednocześnie.
-Ale, ale...- nie mogłam napatrzeć się na tę piękną kobietę w lustrze.
-O boże!- młoda Wesley spojrzała na zegarek.- Chodź bo się spóźnimy.- wepchnęła mi do rąk torebkę i zaczęła pchać mnie w stronę wyjścia z dormitorium.
-Jak to się spóźnimy. Przecież nie byłyśmy z nikim umówione?- spojrzałam na Ginny pytającym wzrokiem żądającym wyjaśnień.
-Zobaczysz. A teraz chodź bo się naprawdę spóźnimy.- ruszyłyśmy schodami do wyjścia z zamku.
**********
-Ileż można się szykować Blaise. Podobno nam się śpieszy. Powiedz chociaż dokąd idziemy?-Próbowałem wyciągnąć coś od przyjaciela..
-I tak ci nie powiem więc nie próbuj. Mogę ci powiedzieć że będziemy w dobrym towarzystwie.-odpowiedział po czy ruszyliśmy do wyjścia.

____________________________________________
Wiem, że rozdział krótki, ale uprzedzam że to dopiero początek. Mam nadzieję, że się wam podoba. Zapraszam do komentowania. Niedługo pojawi się Rozdział 1. Pozdrawiam 

Witajcie

Hej jestem nowa w Dramionie, ale wiem że będzie nam się razem dobrze współpracować. Jestem pełna obawy lecz mam nadzieję, że spodoba wam się moje opowiadanie. Czasem na blogu będzie pojawiać się miniaturki. Do zobaczenia wkrótce.
Wasza oddana pisarka.
Julcia